Czesi to osobliwy naród, owa cecha przejawia się we wszystkim czego się tkną. Czeska sztuka, muzyka, literatura i film - są totalnie alternatywne. Jendka nie sposób ich za to winić, to raczej zaleta niż wada, w świecie, w którym na każdym kroku dostajemy popkulturową papkę taki Hrabal, Kundera czy Jan Sverak to prawdziwy rarytas, powiew świeżości wśród masowej codzienności, od której nie sposób się uwolnić.
Własnie jestem po seansie "Butelek Zwrotnych" w reżyserii Jana Sverak'a i muszę przyznać, że było to naprawdę dobre półtora godziny. Film opowiada o praskiej codzienności, codzienności starych ludzi i miłości, ale nie tej pełnej romantyzmu, pierwszych gorących spojrzeń i nie dających się niczym opanować fizycznych namiętności, ale o tej wyważonej, wieloletniej, której znamiona są zupełnie inne, co nie znaczy, że mnie prawdziwe.
Patrząc na ten film przypomniałam sobie Pragę i odezwała się we mnie tęsknota za tym krajem, jakże podobnym do naszej ojczyzny, a jednocześnie zupełnie innym. Dopisuje go do listy czeskich inspiracji, które będę polecać wszystkim wyruszającym w stronę naszych południowych sąsiadów.
To wzruszająca i inspirująca historia dojrzałego człowieka, którego siły witalne i pozytywne nastawienie działają jak zimny prysznic na młodzieńczą ospałość.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czechy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czechy. Pokaż wszystkie posty
piątek, 14 lutego 2014
niedziela, 24 lipca 2011
Gottland - Mariusz Szczygieł
Gottland to coś więcej niż książka o Czechach. To Czeskie rozgrzeszenie i wybawienie. Mariusz Szczygieł, który sam o sobie pisze, że jest Czechofilem, zaraża swą pasją i miłością do południowych sąsiadów. Za sprawą lekkich, anegdotycznych opowieści, ale i strasznych relacji zdradzających ciężar czeskiej historii - wprowadza czytelnika w świat Pepików, który okazuje się czymś więcej niż miejscem uśmiechniętych ludzi, dobrego jedzenia czy konformizmu z pod znaku dobrego Wojaka Szwejka. Na kartach swych reportaży, na podstawie skróconych biografii ludzi ze świata kultury, sztuki, gospodarki, rzadziej polityki, Szczygieł ukazuje dramat czeskiej historii, podobnej lecz jednocześnie zupełnie różnej od naszej.
Gottland - jest kluczem do poznania czeskiej kultury i zrozumienia mentalności tego słowiańskiego narodu. Wśród licznych postaci opisanych w reportażach, szczególnie zainteresował mnie Tomas Bata - twórca marki obuwniczej, (z którą od lat sympatyzuje:)) oraz wielka miłość Franca Kafki - Milena Jesenska, wybitna dziennikarka czeska (ta sam do której Kafka pisał listy - wydane dziś pod tytułem "Listy do Mileny").Ale nie to jest tu ważne, czy znała, czy kochała czy w ogóle rozmawiał z Kafką (z całym szacunkiem dla wybitnego pisarza) lecz to w jaki sposób wypowiadała się na temat wydarzeń z 1938 roku. Jej wypowiedź daje możliwość zrozumienia czeskiego dramatu wiążącego się z Konferencją monachijską i latami wojennymi.
Pozwolę sobie zacytować Milene Jasenską:
"Każdy z nas wziął na siebie 15 marca wielkie zadanie" - (jak dopisuje Szczygieł) zadanie brzmiało być Czechem. "Gest, który mogliby uczynić czescy mężczyźni 15 marca 1939 roku, byłby jedynie gestem samobójczym. Być może pięknie jest przelać krew za swoją ojczyznę, czyniąc bohaterski gest. Myślę nawet, że nie jest to specjalnie trudne. My jednak musimy robić coś zupełnie innego My musimy żyć. Musimy oszczędzać każdego człowieka, którego mamy, każdą siłę i siłkę. Nie ma nas wystarczająco dużo, byśmy mogli sobie pozwolić na gest. Jest nas tu osiem milionów- zbyt mało na samobójstwa. Ale wystarczająco dużo na życie"
Jak konkluduje autor : "Czesi mieli dwie możliwości: pójść drogą Jana Husa - ocalić twarz i spłonąć - albo skapitulować i przetrwać"
Nie chce oceniać zachowania naszych sąsiadów, bowiem gorąca polska krew nie zna, jak powiedział Józef Beck : "pojęcia pokoju za wszelką cenę" . Każdy sam mimo woli ocenia czeską historię według własnego sumienia. Ale abstrahując od wydarzeń roku 1938 i 39, których nie da się zmienić bo każdy ma tylko jedną możliwość podjęcia decyzji, jeden wybór, bez możliwości sprawdzenia lepszych wariantów. Jak pisał Kundera, gdyby Czesi mieli możliwość przeżyć swą historię kilkakrotnie na pewno spróbowali by postąpić inaczej zarówno w czasie drugiej defenestracji praskiej jak i konferencji monachijskiej, a później znając rezultaty obydwu wariantów wybrali by najlepsze rozwiązanie. No cóż nie mamy takiej możliwości. Jedno jest pewne i zauważalne gołym okiem, Praga przetrwała bez skazy. Zachowując swą wielowiekową architekturę i czar.
Reportaże Szczygła nie opowiadają o suchej historii Czechów, podając fakty i daty. Opowiadają o ludziach, do, których za sprawą świetnej narracji szybko się przywiązujemy i wraz z nimi przeżywamy ich historię wpisaną w historię narodu. Bez względu na to czy jest to prześladowany pisarz, ofiara komunistycznego reżimu - Jan Prochaska, czy piosenkarka Maria Kubisova, czy też rzeźbiarz, autor największego pomnika Stalina na kuli ziemskiej- Otokar Svec, przeżywamy ich historie i jesteśmy co raz bliżsi zrozumienia czeskich dziejów i dramatów.
Polecam wszystkim miłośnikom Czech i lubującym się w historii, ale jednocześnie również wszystkim nie rozumiejącym naszych południowych sąsiadów i nie lubiącym historii. To coś więcej niż zwykła książka.
wtorek, 19 lipca 2011
Kundera - to książka nas wybiera nie my książkę
Od kiedy przeczytałam "Cień wiatru" Zafona, mam wrażenie, że to nie my wybieramy książkę, tylko ona nas. To ona wyczuwa odpowiedni moment i wpada w nasze ręce, nachalnie rzuca się w oczy, czy też ni stąd ni zowąd słyszymy ciągle rozmowy własnie o niej. A gdy sami weźmiemy ją z pułki, odpycha nas - sugerując, że to nie na nią czas... Takie są moje osobiste odczucia. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że zaczynałam Bruhla kilka razy w przeciągu ostatnich lat i dopiero parę miesięcy temu, okazało się, że nie mogę się od niego oderwać? Czy też Stendhala "Czerwone i Czarne", które zaczęte od przeszło 5 lat wrogo spogląda na mnie z regału? Po prostu nie nadszedł na niego jeszcze odpowiedni moment.
Z Milanem Kunderą było inaczej. Jego "Nieznośna lekkość bytu", była na mojej liście już od dawna. Jednak zupełnie o nim zapomniałam. Kilka tygodni temu w ferworze egzaminacyjnej walki, jak to studenci - przed egzaminem rozmawialiśmy o wszystkim byle nie o treści wykładów i notatek, które zamaszyście leżały przed nami na stoliku. Z tematu na tema weszliśmy na grząski grunt literatury. Dyskutując o realizmie magicznym (do którego wrócę za jakiś czas) Merqueza i Tokarczuk, padło nazwisko Kundera, i kolega zagadną mnie czy czytałam "Nieznośną lekkość bytu"? To był pierwszy trop. Drugi, gdy w pierwszym dniu moich studenckich wakacji wyłożyłam się w łóżeczku z książką, francuskim banałem Giuliaume Musso (o panu Musso później) "Wrócę po Ciebie" - tam po raz kolejny spotkałam Kundere, autor włożył go w ręce zaczytanej stewardesy.
Byłam w trakcie komponowania bibliografii do wyjazdu. Pomyślałam, że skoro i tak jadę do biblioteki po książki to zajrzę do niego. Poszukiwałam czegoś co przybliżyło by mi Pragę - która była dla mnie niema. Oprócz Kroniki Kosmasa, Franza Kafki i Alfonsa Muchy była dla mnie miejscem bezludnym literacko i artystycznie. Punktem na mapie naznaczonym haniebną historiom konformizmu, który zacierał swą marnością, odwagę Jana Husa, wielkość Karola IV i wyczyn drugiej defenestracji praskiej. Na tym kończyła się moja wiedza o sąsiadach. Potrzebowałam książki Czecha o Czechach, żeby wprowadził mnie za rączkę do tej cudowniej krainy zrozumienia. I udało się . Dzięki Kunderze i Mariuszowi Szcygłowi (o tym jutro) i jego reportażu "Gottland" wiem więcej niż przypuszczałam, że uda mi się dowiedzieć przed wyjazdem. Teraz zupełnie innym okiem spoglądam na południowy-zachód w stronę Wełtawy. Ale po kolei.
Kundera mnie poruszył, a jestem wymagająca. Żądam od pisarza pięknych zdań, poetyckich konstrukcji lecz nie cierpię fasadowości, pragnę za tymi poetyckimi frazami dogłębnych wstrząsających refleksji i takie otrzymałam od Kundery w jego dygresjach rzuconych między fabułę powieści.
Gdyby mnie ktoś zapytał o czym jest ta książka - mogłabym powiedzieć, że opowiada historie Czech na ich zakręcie dziejowym. Jednak odpowiedź nie jest taka prosta. Kundera w swym dziele między wierszami, w licznych dygresjach dotyka kwestii filozoficznych. Formułuje na początku powieści jedną tezę, którą niemal niezauważalnie co jakiś czas udowadnia. Problemem zasadniczym jest : Kicz - jego wszem obecność w ustrojach totalitarnych. Autor zwraca uwagę na odrażający proces ujednolicenia społeczeństwa, poprzez gusty, mode i poglądy - jednak nie za sprawą kultury masowej i wolnego wyboru a propagandy i odgórnych działań władz, które skrupulatnie redukują wszystkie przejawy indywidualizmu.
Swoją drogą to ciekawe jak ludzkość na świece rozwija się jednotorowo, w tym samym czasie przezywając apogeum kiczu - w różnych odmianach. W Europie Środkowo-Wschodniej, to definiowany przez Kundere kicz totalny, na zachodzie kich powodowany rozwojem elektroniki i kultury masowej, który zrobił z umysłów amerykanów jednobarwną sieczkę - wyśmianą w dziełach Andy'ego Warhola.
Temat totalitaryzmu - nieodzownie związanego z komunizmem przewija się przez wszystkie strony powieści czeskiego pisarza. Odczuwalne jest piętno jakie ustrój odcisnął na życiu autora. Opisywana historia jest zmyślona, co kilkakrotnie podkreśla pisarz, jednak mówi wprost, że sam doświadczył życia w komunistycznym państwie i wszystkich "cudów " z nim związanych.
Z Milanem Kunderą było inaczej. Jego "Nieznośna lekkość bytu", była na mojej liście już od dawna. Jednak zupełnie o nim zapomniałam. Kilka tygodni temu w ferworze egzaminacyjnej walki, jak to studenci - przed egzaminem rozmawialiśmy o wszystkim byle nie o treści wykładów i notatek, które zamaszyście leżały przed nami na stoliku. Z tematu na tema weszliśmy na grząski grunt literatury. Dyskutując o realizmie magicznym (do którego wrócę za jakiś czas) Merqueza i Tokarczuk, padło nazwisko Kundera, i kolega zagadną mnie czy czytałam "Nieznośną lekkość bytu"? To był pierwszy trop. Drugi, gdy w pierwszym dniu moich studenckich wakacji wyłożyłam się w łóżeczku z książką, francuskim banałem Giuliaume Musso (o panu Musso później) "Wrócę po Ciebie" - tam po raz kolejny spotkałam Kundere, autor włożył go w ręce zaczytanej stewardesy.
Byłam w trakcie komponowania bibliografii do wyjazdu. Pomyślałam, że skoro i tak jadę do biblioteki po książki to zajrzę do niego. Poszukiwałam czegoś co przybliżyło by mi Pragę - która była dla mnie niema. Oprócz Kroniki Kosmasa, Franza Kafki i Alfonsa Muchy była dla mnie miejscem bezludnym literacko i artystycznie. Punktem na mapie naznaczonym haniebną historiom konformizmu, który zacierał swą marnością, odwagę Jana Husa, wielkość Karola IV i wyczyn drugiej defenestracji praskiej. Na tym kończyła się moja wiedza o sąsiadach. Potrzebowałam książki Czecha o Czechach, żeby wprowadził mnie za rączkę do tej cudowniej krainy zrozumienia. I udało się . Dzięki Kunderze i Mariuszowi Szcygłowi (o tym jutro) i jego reportażu "Gottland" wiem więcej niż przypuszczałam, że uda mi się dowiedzieć przed wyjazdem. Teraz zupełnie innym okiem spoglądam na południowy-zachód w stronę Wełtawy. Ale po kolei.
Kundera mnie poruszył, a jestem wymagająca. Żądam od pisarza pięknych zdań, poetyckich konstrukcji lecz nie cierpię fasadowości, pragnę za tymi poetyckimi frazami dogłębnych wstrząsających refleksji i takie otrzymałam od Kundery w jego dygresjach rzuconych między fabułę powieści.
Gdyby mnie ktoś zapytał o czym jest ta książka - mogłabym powiedzieć, że opowiada historie Czech na ich zakręcie dziejowym. Jednak odpowiedź nie jest taka prosta. Kundera w swym dziele między wierszami, w licznych dygresjach dotyka kwestii filozoficznych. Formułuje na początku powieści jedną tezę, którą niemal niezauważalnie co jakiś czas udowadnia. Problemem zasadniczym jest : Kicz - jego wszem obecność w ustrojach totalitarnych. Autor zwraca uwagę na odrażający proces ujednolicenia społeczeństwa, poprzez gusty, mode i poglądy - jednak nie za sprawą kultury masowej i wolnego wyboru a propagandy i odgórnych działań władz, które skrupulatnie redukują wszystkie przejawy indywidualizmu.
Swoją drogą to ciekawe jak ludzkość na świece rozwija się jednotorowo, w tym samym czasie przezywając apogeum kiczu - w różnych odmianach. W Europie Środkowo-Wschodniej, to definiowany przez Kundere kicz totalny, na zachodzie kich powodowany rozwojem elektroniki i kultury masowej, który zrobił z umysłów amerykanów jednobarwną sieczkę - wyśmianą w dziełach Andy'ego Warhola.
Temat totalitaryzmu - nieodzownie związanego z komunizmem przewija się przez wszystkie strony powieści czeskiego pisarza. Odczuwalne jest piętno jakie ustrój odcisnął na życiu autora. Opisywana historia jest zmyślona, co kilkakrotnie podkreśla pisarz, jednak mówi wprost, że sam doświadczył życia w komunistycznym państwie i wszystkich "cudów " z nim związanych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



