Pokazywanie postów oznaczonych etykietą night. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą night. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 stycznia 2015

Budapeszt, życie nocne

Uwielbiam  zwiedzać miasto z osobą, która dobrze je znam, która w nim mieszka, często odwiedza, bądź studiuje. To zupełnie inny wymiar podróży. W Budapeszcie mieliśmy to szczęście, że mogliśmy zatrzymać się u Miklosza. Węgra poznanego, przez Oskara na Erasmusie w Walencji, z którym miałyśmy okazje razem z Marta, bawić się na jednej z hiszpańskich dyskotek ( prawie dwa lata temu!).  Rozrywkowy Węgier,  zabrał nas do baru szybkiej obsługi z węgierską kuchnią, a później na obchód lokalnych knajpek. Poznawaliśmy więc od podszewki, niczym mieszkańcy tą słodką stolicę, jedząc węgierski gulasz i odwiedzając młodzieżowe puby. Jeden z nich znajdował się w podwórku, a prowadzące do niego drzwi były niczym folie z masarni. Całość przypominała nieco parterowe meksykańskie hacjendy. Meksykańskie przekąski, drinki i dekoracja ścienna nawiązywała do tej idei. Przy węgierskim tokaju i lokalnych piwach minęły nam wieczorne godziny.



Na lekkim rauszu odwiedziliśmy lokalną dyskotekę w tak lubianym przeze mnie klimacie – post industrialnym. Tym razem pierwotnym obiektem była hala targowa, która w stadium „wiecznego remontu”, z rusztowaniami dookoła, drewnianymi podpórkami i innymi dekoracjami, wzmagającymi poczucie tymczasowości, okazała się być niezwykłym miejscem, w którym wąskimi, kolorowymi labiryntami, można było dostać się z jednego pomieszczenia do drugiego. Całość sprawiała niezwykle przyjemne wrażenie, a sami Węgrowie, swoimi fantazyjnymi stylizacjami ( mężczyźni w pluszowych, sztucznych futrach i basebollówkach na głowie) dostarczali nam mnóstwo frajdy. Takiego Budapesztu nie znałam dotychczas, na pewno wrócę po więcej.